
Już półtora miesiąca temu zakończyła się druga faza szkolenia terapii Brainspotting, a dopiero teraz mam możliwość napisać post o moich wrażeniach. Szkolenie trwało trzy dni z rzędu w Poznaniu, w bardzo intensywnym i bogatym zarówno w informacje, jak i najsilniejsze przeżycia, trybie. Materiał teoretyczny był uzupełniany pracą w parach nad własnymi traumatycznymi doświadczeniami, czasami bardzo głęboko traumatycznymi. Nie będę tutaj przytaczać przykładów tego, nad czym wszyscy musieliśmy pracować, ale możecie mi wierzyć na słowo – były to bardzo ciężkie traumy, zdolne psychicznie złamać człowieka jak suchą gałązkę. I niezmiennie byliśmy świadkami cudu, jak po długich latach piekielnych męk ludzie uwalniali się od ogromnego ciężaru żalu, strachu, winy, żalu i rozpaczy, dosłownie wracając do życia. Prowadząca szkolenie, Pani Monika Goś, swoją „czarodziejską różdżką” i niesamowitą empatią czyniła prawdziwe cuda.
Jak i ostatnim razem, musiałem wylać wiele łez, pracując z własnymi traumami, i, jak podczas szkolenia fazy 1, poważnie zachorowałem. Przez pozostałe dwa dni miałem podwyższoną temperaturę, słabość, ciągle miałem dreszcze – trzymałem się na ferwexie i świadomości tego, jak cenne doświadczenie teraz zdobywam i jak to ostatecznie pomoże moim pacjentom. Tym razem zdecydowałem się wybrać do pracy tylko jedną swoją traumę z dzieciństwa, ale za to najcięższą. Każdego dnia było kilka sesji terapii Brainspotting, w których każdy na zmianę uczestniczył jako pacjent i terapeuta. Jako terapeuta bardzo się cieszyłem, że razem z partnerem udaje nam się osiągać rezultaty. Jako pacjent – pierwszego dnia płakałem jak dziecko. Drugiego dnia fizycznie było bardzo trudno z powodu choroby, ale psychicznie już jakoś lżej. Pod koniec trzeciego dnia moja trauma już nie wywoływała żadnej istotnej aktywacji. Chyba nawet dobrze, że piszę o tym po półtora miesiąca, bo teraz można powiedzieć, jak to się odbiło na moim życiu. Nie będę wchodzić w szczegóły – to głęboko poufne informacje. Powiem tylko, że z zaskoczeniem odkryłem, jak bardzo można poprawić jakość swojego życia, poziom przyjemności i spokoju, nawet jeśli wcześniej wydawało się, że i tak wszystko jest już względnie w porządku! To jak odwiązać od pleców pudowy ciężar, o którego istnieniu już zapomniało się przez długie lata jego noszenia!
Najciekawsze jest oczywiście zrozumieć – jak Brainspotting działa? Mnie, jako byłemu fizykowi, było trudno pogodzić się z wyjaśnieniami odwołującymi się do efektów mechaniki kwantowej i tym podobnym. Bardziej wydaje mi się, że Brainspotting – to bardzo przypomina technikę habituacji stosowaną w CBT. Po prostu przestajemy unikać negatywnych doświadczeń i związanych z nimi przeżyć, i w ten sposób przyłączamy je z powrotem do głównej masy naszych życiowych doświadczeń, na których oparta jest nasza osobowość. Bardzo ważne również jest to, że przestajemy czuć siebie bezradni i samotni, mamy komu wypłakać, się, podzielić się swoim bólem, i przez to otrzymujemy ogromną ulgę, przywracamy sobie poczucie własnej kontroli i skuteczności. Tak, Brainspotting pozwala nam integrować życiowe doświadczenia, przyswajać je i całkowicie przypisywać sobie. I to tworzy niezbędny warunek do późniejszej integracji osobowości. A całościowa osobowość – to psychicznie zdrowa osobowość, odnosząca sukcesy i dobrobyt 😊.
Chcecie spróbować sami? Zapisujcie się do mnie na wizytę w moim gabinecie w Rzeszowie, stacjonarnie lub online 😉
